|
Wyjątkowość Kazimierza powoduje, że wiele osób na nim wychowanych próbuje
zmierzyć się z przeszłością tego miejsca.
Jedną z takich osób jest dr. Zbigniew Pasek z którym kiedyś obijaliśmy
się po ulicach Kazimierza.
Poniższe opracowanie jest jednym z pierwszych podejmujących zagadnienia
kontaktów chrześcijan z Żydami.
Obciążone jest z jednej strony ciężarem zagadnienia, z drugiej ograniczonymi
zasobami dokumentalnymi.
II wojna światowa wraz z mieszkańcami unicestwiła większość dokumentów.
Z tego powodu prace Maiera Bałabana są fundamentem dla wszystkich dalszych
tekstów z tego zakresu,
pozostawiając na nich łatwo rozpoznawalne piętno.
Jak większość opracowań związanych z stosunkami Polsko-Żydowskimi odnosi się
przede wszystkim
do negatywnych zjawisk w
naszych wzajemnych stosunkach,
ponieważ tylko takie były utrwalone przez kronikarzy.
Te przyjemniejsze strony współżycia istniały tylko w odczuciach ludzi, którzy
dawno temu odeszli.
Zbigniew Pasek
Żydzi i
chrześcijanie na krakowskim Kazimierzu
Wzajemne
stosunki w wiekach XVI-XVIII
I Wstęp:
Isaiah Berlin w inspirującym eseju "Żydzi - od zniewolenia do emancypacji"
/1/ kreśli przekonywujący obraz mniejszości etnicznej, która znajdując się na
wyższym etapie rozwoju cywilizacyjnego, przybywa do innego kraju i osiedla się
w nim odgradzając od tubylczej większości nakazami religijnej i społecznej
separacji. Jednak "sprawą o podstawowym znaczeniu jest dla nich obserwacja i
dokładne zrozumienie zachowań i sposobu myślenia swoich gospodarzy (...)", pisze
Berlin. "Od jakości tej wiedzy zależy bowiem bezpośrednia wolność i pomyślność
cudzoziemców, a nawet samo ich życie" /2/. Z czasem "stają się pierwszymi
i największymi autorytetami w zakresie życia tubylców: kodyfikują język i
zwyczaje; układają tubylcze słowniki i encyklopedie; stają się interpretatorami
tej społeczności wobec zewnętrznego świata" /3/.
Refleksje Berlina dotyczą głównie sytuacji Żydów z przełomu XVIII i XIX
wieku i w tle mają właściwie problem asymilacji do danej kultury. Jednak nie
mniej płodne naukowo wydaje się rozpatrzenie okresu poprzedzającego etap
asymilacji, w którym szereg obustronnych zakazów uniemożliwiał Żydom zostanie,
jak to określił Berlin, interpretatorami danej społeczności.
Chciałbym w niniejszym szkicu prześledzić różne formy współżycia ludności
żydowskiej i chrześcijańskiej polskiej, szczególnie zwracając uwagę na aspekt
religijny, oraz na wszelkie formy przełamywania licznych zakazów społecznych i
religijnych uprzedzeń. Również przypomnienie wyobrażeń jakie obie nacje miały o
sobie nawzajem wydaje się nie mniej ciekawe. Interesować więc mnie będzie
wyobrażenie Żyda w świecie chrześcijan i odwrotnie, wyobrażenie chrześcijanina
w świecie żydowskim. Także chciałbym przypomnieć pewne elementy obu kultur,
które pokonując liczne bariery przenikały z jednej do drugiej. Przypomniał je
ostatnio Stanisław Grzybowski w szkicu o epitafiach żydowskich w Polsce doby
sarmatyzmu /4/.
Przykładem będzie Kazimierz, obecnie jedna z dzielnic Krakowa, był dawniej
odrębnym miastem i planowaną stolica państwa Kazimierza Wielkiego. W XVI i XVII
wieku żyła tu najliczniejsza w Polsce gmina żydowska /5/. Przez trzy wieki
obie nacje żyły na Kazimierzu tuż obok siebie, oddzielone murem, który dzielił
ale i poprzez swoje trzy bramy łączył oba światy.
Symboliczna dla Kazimierza jest jedna z głównych jego ulic, nosząca od XIX
wieku nazwę ulicy Józefa (wcześniej była to ulica Żydowska). Z jednej strony
zamyka ją Stara Synagoga swymi początkami sięgająca XV wieku, a z drugiej
przylegają do niej dobra klasztoru kanoników laterańskich pod wezwaniem Bożego Ciała.
W omawianym okresie mieściła się przy niej szkoła hebrajska i szkoła
parafialna. Na wysokości dzisiejszej ulicy Jakuba znajdowała się brama, łącząca
dwa odmienne religijnie i kulturowo światy: żydowski i chrześcijański.
Chciałbym omówić problem kontaktów między mieszkańcami dzielnicy
chrześcijańskiej i żydowskiej Kazimierza poczynając od wygnania Żydów z Krakowa
w 1495 roku przez Jana Olbrachta, a kończąc na początku wieku XIX, w którym
władze austriackie zezwoliły na ich wyjście z wytyczonego terenu "miasta
żydowskiego" i ich osadzanie się poza Kazimierzem. W 1801 roku Kraków
ostatecznie wchłonął satelitarne miasto i uczynił jedną ze swych dzielnic.
Dodatkowo Haskala (żydowskie oświecenie), programowo odchodząc od mentalności
getta, dążyła do asymilacji Żydów i do pełnego wejścia w kulturę narodu, w
którym przyszło im żyć. To radykalnie zmieniło tradycyjny obraz stosunków na
Kazimierzu i
choć nie zginął żydowski folklor tej dzielnicy, zanikła specyfika Kazimierza
jako siedziby żywiołu żydowskiego.
II. Miasto Kazimierz i Żydzi
W samym Krakowie pierwsza wzmianka o ulicy Żydowskiej pochodzi z 1304
roku. Chodziło o dzisiejszą ulicę Św. Anny i rejon między Collegium Maius, a
obecnymi Plantami, gdzie znajdował się najstarszy rejon żydowskiego osadnictwa w
Krakowie. Długosz w swoich "Dziejach Polski" opisuje początek jednego z krakowskich
pogromów Żydów z początku XV wieku z roku 1407. Oto mistrz Budek, ogłosił w
kościele św. Barbary, że znalazł pismo w którym go proszono by oznajmił
ludowi o strasznej zbrodni (wyjawia ją po długich namowach zgromadzonego
pospólstwa). Oto Żydzi dziecię chrześcijańskie zabili i krwią jego się pomazali!
Dochodzi do krwawych rozruchów i rabunku żydowskiego mienia.
Stopniowo wypierani z rejonu ulicy św.Anny, m.in. w związku z fundacją
Akademii Krakowskiej i zabiegami Jana Długosza i Zbigniewa Oleśnickiego, znanych
ze swej antyżydowskiej postawy, przenoszą się w rejon dzisiejszej ulicy św.
Tomasza. Ostatecznie Jan Olbracht wydał w 1495 roku dekret o usunięciu
wszystkich Żydów z Krakowa, i przeniesieniu ich do sąsiedniego miasta
Kazimierza. Tam, już od ok. wieku, stopniowo rozwijał się "żydowski zaułek".
Miasto Kazimierz pod Krakowem zostało lokowane na prawie magdeburskim 27
II 1335 roku przez Kazimierza Wielkiego, od którego imienia nosi nazwę. W
planach króla miało to być miasto uniwersyteckie.
Dzieje Kazimierza można przedstawić jako stopniową i powolną ekspansję
terytorialną i demograficzną ludności żydowskiej. Obserwując postępy osadnictwa
żydowskiego na Kazimierzu wniosek ten nasuwa się nieodparcie /6/. W 1390 roku
kroniki zanotowały tylko dwie rodziny żydowskie. Przez cały wiek XV trwał
powolny napływ Żydów, zwieńczony przesiedleniem ich z Krakowa i powstaniem
miasta żydowskiego w rejonie przyłączonej do lokowanego na regularnym planie
Kazimierza osady Bawół. Jest to rejon dzisiejszej ulicy Szerokiej, gdzie
rozrzucone zamieszkiwały coraz liczniejsze rodziny żydowskie.
Dodatkowo Zygmunt Stary w 1518 wydał pozwolenie na zamieszkanie na
Kazimierzu emigrantów żydowskich wygnanych z Moraw i Czech, co doprowadziło do
znacznego wzrostu liczby żyjących tu Żydów. Przez pewien czas istniały tu dwie
odrębne gminy. Doszło w pierwszej połowie XVI wieku do ostrej rywalizacji między
nimi o to, kto będzie sprawował rządy. Przybysze mieli w swoim gronie sporo
wpływowych bogaczy bankierów. Po wysiedleniu w 1542 roku Żydów z Pragi przybywa
na Kazimierz nowa fala uchodźców.
Na wytyczonym pierwotnie obszarze miasta żydowskiego, który był
pięciokrotnie mniejszy niż część chrześcijańska, mieszkało ok. 1570 roku 2000
Żydów. Niemal tyle samo co chrześcijan w swojej części. Mimo stopniowego
powiększania się obszaru zajmowanego przez Żydów proporcje demograficzne
pozostały niezmienione do końca omawianego o kresu. Jak wykazują spisy ludności
w 1790 roku "miasto żydowskie" liczyło 1970 mieszkańców, a chrześcijański Kazimierz,
łącznie ze Stradomiem i wszystkimi przedmieściami - 1900 /7/.
Miasto żydowskie na Kazimierzu powstawało w trzech etapach /8/.
Rozpoczynający je pierwszy etap wytyczył ramy dla zwartej i oddzielonej od
chrześcijan zabudowy żydowskiej. Umowy z roku 1553 zawarte między kahałem a radą
miejską zobowiązywały Żydów do budowy parkanu stanowiącego granicę ich
dzielnicy. Sięgała ona początkowo od murów miejskich na wschodzie i północy, po
dzisiejszą ulicę Jakuba na zachodzie i po zabudowania za Starą Synagogą na
południu /9/. W murze znajdowały się trzy bramy. Do dziś można podziwiać resztki
tego muru (wersja z 1627 roku), w którym zachowała się jedyna z trzech
istniejących bram wiodących od dzielnicy żydowskiej do chrześcijańskiej.
Znajduje się ona przy ulicy Jakuba, w murze cmentarza Remuh. Zamurowana i
zwieńczona skromnym portalem ma szerokość jedynie ok. 1,5m.
Bardzo ważnym wydarzeniem dla kształtowania się żydowskiego miasta na
Kazimierzu był przywilej de non tolerandis christianis z 1564 roku nadany im
przez Zygmunta Augusta, który gwarantował Żydom wyłączność na zakup
nieruchomości na wyznaczonym dla nich terenie. Wzmocniono w 1566 roku przez
zakaz osadzania się Żydów poza granicami swej dzielnicy.
Ponawiane jednak zakazy i skargi mieszczan kazimierskich dowodzą, że
osadnictwo Żydów poza wytyczanymi rubieżami trwało nieprzerwanie. W kolejnym
drugim etapie w 1583 roku Żydzi zakupili kolejne działki opierając swoją
południową rubież o ulicę Świętego Wawrzyńca. Ostatecznie w 1608 roku poprzez
włączenie terenów między ul. Jakuba a placem Nowym (dawniej Żydowskim)
ukształtował się teren miasta żydowskiego, które w tych granicach dotrwało do
schyłku XVIII wieku.
W omawianym okresie "vicus judeorum" (zaułek żydowski) obejmował tereny
między miejskimi murami na północy i na wschodzie (mniej więcej linia
dzisiejszych ulic Miodowej i Starowiślnej), południową granicą sięgał do ulicy
Wawrzyńca, a na zachodzie obejmował rejon Placu Nowego /10/.
Oddzielający oba światy, chrześcijański i żydowski, mur wybudowano w 1627
roku, a na odcinku, który oddzielał nieistniejący dziś, parafialny dla Bawołu i
filialny względem Bożego Ciała, kościół Św. Wawrzyńca, znajdował się następujący
napis w języku łacińskim:
"Aby chwała Boga Wszechmogącego z większą przyzwoitością i spokojnością w tej
świątyni błogosławionemu męczennikowi Chrystusa, Wawrzyńcowi poświęconej,
zwłaszcza w jego uroczystość, odbywać się mogła, oraz aby usunąć przyczyny
zgiełku, jaki się zwykł wzniecać na widok Żydów, przez mniej rozważnych, z
wielkim niebezpieczeństwem nie tylko Żydów, lecz i samych Chrześcijan,
Marcin Kłoczyński przełożony ze swoim zgromadzeniem Kanoników Regularnych Najświętszego
Ciała Bożego z fundamentów ten mur wystawił, z którego Żydom w części do ich
siedziby przytykającej, za corocznym czynszem na wieczne czasy użytkować
pozwolił" /11/.
Owi "mniej rozważni" wzmiankowani w napisie reprezentują prawdopodobnie
najniższe warstwy pospólstwa, które zawsze było szczególnie podatne na wszelkie
ruchawki i burdy, w których można się było wzbogacić. Świetność żydowskiego
Kazimierza w XVI wieku, na którym budowle stawiali ci sami włoscy rzemieślnicy,
którzy wznosili Wawel, była znana i z pewnością prowokowała swą innością,
tajemniczością obrzędów i obyczajów, i chyba czasami źle skrywanym poczuciem
wyższości. Także drażniły grupowy solidaryzm i ekonomiczny sukces. Stąd ci,
którzy jako "bardziej rozważni", starali się zapobiegać ewentualnym konfliktom i łamaniu
praw wybierali izolację jako skuteczny i najmniej szkodliwy sposób
zabezpieczenia się przed tumultami.
W nieco innym świetle opisują wystawienie owego muru autorzy
jubileuszowego ujęcia historii kościoła Bożego Ciała, którzy sugerują, że
prawdziwym powodem było zapewnienie bezpieczeństwa budynkom klasztornym przed
pożarami, szczególnie częstymi w drewnianej zabudowie żydowskiego miasta /12/.
III. Okres od powstania żydowskiego miasta do potopu szwedzkiego
Porównując kontakty obu światów w wiekach XV-XVI należy stwierdzić, że w
tym okresie Żydzi wkraczają w świat chrześcijan znacznie częściej niż
chrześcijanie w świat Żydów. Hermetycznie zamknięta gmina żydowska nie
dopuszczała do swego wnętrza innych. Religijny zakaz był wzmocniony
mesjanistycznym poczuciem narodu wybranego, który z pewną wyższością traktował
innych. Talmud uznawał gojów jako niższych, gorszych gatunkowo ludzi. Jak
wskazywał w swojej pracy A.Unterman, średniowieczna teologia judaizmu
podejmowała przede wszystkim w swej refleksji zagadnienie wyższości judaizmu nad
chrześcijaństwem /13/.
Nadto szerząca się w XVI i XVII wieku w środowiskach polskich Żydów Kabała
znacznie mocniej niż Talmud podkreślała gorszą jakość człowieczeństwa goja
aniżeli Żyda. Unterman powołuje się na kabalistyczną interpretację pewnego
precedensu talmudycznego, według którego Ewa została zapłodniona przez
węża-szatana i jej potomstwo pozostawało skażone aż do synajskiej teofanii, a
następnie wskazuje, że mistycy Żydowscy identyfikowali owe splugawione potomstwo
Ewy z gojami, którzy nie zostali poddani oczyszczającemu działaniu Zakonu /14/.
Kazimierz w XVI i XVII wieku był silnym ośrodkiem studiów talmudycznych
i kabalistycznych. Mojżesz Isserles, rabin Kazimierza w latach 1542(7?)-1572,
dokonał tu aszkenazyjskiej interpretacji Talmudu, a Natan Spiro zm.1633, który
został pochowany na tym samym cmentarzu co i Remu, uprawiał przy ul. Szerokiej
intensywne studia kabalistyczne rozwijając mistyczne spekulacje. Obok niego
znanym kazimierskim kabalistą był Mordechaj Margulies. Dodam, że także zrodzony
w XVIII wieku chasydyzm uważał nieżydów za gorszych ludzi.
Tak więc jedną z podstawowych przyczyn zamknięcia się Żydów przed
chrześcijanami była motywacja religijna, wzmocniona świadomością wspólnego
pochodzenia i historii. Złamanie mojżeszowego Prawa równało się zdradzie
narodowej. Jego przestrzeganie zaś było możliwe tylko w ramach zamkniętej
grupy, w której religijnie warunkowanym nakazom czystości i endogamii,
towarzyszyła zupełnie świecka motywacja solidaryzmu handlowego, koniecznej
wobec przewagi prawnej i liczebnej autochtonów. Gmina żydowska starała się
więc nie dopuszczać chrześcijan do swych wewnętrznych spraw redukując
ilość interewncji do niezbędnych, w których np. fachowość chrześcijan była
niezastąpioną. Takim wyjątkiem była na przykład odbudowa, po pożarze w 1557
roku, Starej Synagogi przez florentczyka Mateusza Gucci. Włoscy architekci
kilkakrotnie zresztą podejmowali się prac budowlanych na terenie XVI-wiecznego
Kazimierza /15/. O świetności dzielnicy świadczy relacja Francuza Thevet,
który wspominał w 1563 roku, że ówczesne miasto żydowskie było zbudowane
porządnymi domami /16/.
O ile Żydzi korzystali z usług chrześcijan w wyjątkowych przypadkach,
np. gdy najlepszymi specjalistami w danej dziedzinie byli chrześcijanie, tak
nieporównanie częściej chrześcijanie korzystali z pomocy Żydów. Obok handlu,
który stopniowo przechodził (wraz z postępującymi zakazami prawnymi) w lichwę,
spotykamy w XVI wieku licznych Żydów, którzy pełnią funkcję nadwornych lekarzy
lub bankierów królów polskich.
Na Kazimierzu właściwie stale mieszkali bankierzy polskich królów. Ich
poczet może otworzyć Lewko, który pożyczał na wojny i inne wydatki Kazimierzowi
Wielkiemu, Ludwikowi Węgierskiemu, a także Jadwidze i Jagielle. O jego
znaczeniu i wpływie świadczy fakt, że polscy chrześcijanie jeździli do
papieża Bonifacego IX ze skargami, na które królowie pozostawali głusi. Papież
zakazał wprawdzie chrześcijanom stosunków z Lewkiem ale i to nie dało większych
rezultatów /17/. Bankierem Jana Olbrachta i Aleksandra był także kazimierski Żyd,
Stefan Fiszel, a kupiec i jubiler Jakub Ezra wspierał z kolei dwór
Stefana Batorego (pożyczki pod zastaw). Faktorem Zygmunta III i Władysława IV
był przybyły z Italii Samuel Włochowic, kupiec i bankier /18/.
Innym rodzajem żydowskich świadczeń, z których korzystali polscy władcy
była medycyna. Izaak Hispanus, który przybył do Polski po wygnaniu Żydów z
Hiszpanii był lekarzem królów: Jana Olbrachta, Aleksandra i Zygmunta Starego.
Po nim objął tę funkcję Mojżesz Fiszel, który zwolniony przez Zygmunta od
wszelkich podatków, a następnie mianowany naczelnym rabinem Małopolski,
ostatecznie zginął spalony na stosie (oskarżony o udział w rytualnym
morderstwie (1541?). Przez pewien czas Fiszel leczył też biskupa
poznańskiego Piotra /19/. Lekarzem Zygmunta Augusta także był Żyd z Kazimierza
Salomon Aszkenazy pochodzący z Udine.
Żydzi w swoich kontaktach z dworem wykorzystywali swoją pozycję i
znaczenie dla wspólnej sprawy całej społeczności żydowskiej w Rzeczpospolitej.
Protekcje i łapówki znajdują odzwierciedlenie w źródłach. W 1595 roku zapłacono
100 złp wojewodzie krakowskiemu "na umitygowanie rozgniewanego..." /20/.
Interesujące, że wydatkowane w ten sposób pieniądze, które dotyczyły ogółu,
lub gminy spoza Kazimierza, były refundowane przez kasę Sejmu Czterech Ziem.
Przez cały wiek XVI i pierwszą połowę XVII wieku toczy się stała walka
Żydów kazimierskich o handlowy powrót do Krakowa. Wielu z nich mimo "wygnania"
na Kazimierz, gdzie mieszkali i mieli swoje domy, sklepy i składy zachowała w
Krakowie (głównie w rejonie ulicy św. Tomasza). Petycje, sądy, decyzje rady
miejskiej tak Kazimierza jak i Krakowa, postanowienia kolejnych królów, do
których obie strony, czyli Żydzi i mieszczanie krakowscy i kazimierscy się
odwoływali, są rozległym świadectwem tej walki. Toczone ze zmiennym szczęściem
zmagania wymuszją na ludności żydowskiej, a przynajmniej na żydowskiej
starszyźnie, poznanie prawideł wewnętrznego życia chrześcijan, ich praw i
obyczajów. Chrześcijanie nie odwzajemniają się tym samym. Ich zainteresowanie
religią, czy obyczajem Żydowskim jest skromne i ogranicza się do sfery prawa
(np. specjalna przysięga żydowska składana w sądzie, czy zakaz sądów nad Żydami
w ich święta).
Regularne skargi na tumulty wszczynane przez Żaków i uczniów szkół
parafialnych obrazują rosnące znaczenie idei kontrreformacji. W okresie
wielkanocnym po strąceniu figury diabła z mariackiej wieży wyprawiano się w
wieku XVI albo na ewangelickie zbory albo na sklepy żydowskie. Wielokrotnie
zamieszki te z udziałem głównie pospólstwa, były sterowane przez mieszczan i
rajców. Trzeba podkreślić, że ich liczba w porównaniu z drugą połową XVII wieku
i wiekiem XVIII jest niewielka.
Król Kazimierz Jagiellończyk znacznie podwyższył wadium za szkody jakie
Żydzi mogą ponieść w wyniku takich zamieszek i zobowiązał radę miejską do
przestrzegania porządku. Ofiarami zajść padali również chrześcijanie.
Z zarzutów o charakterze religijnym, dwoma podstawowymi które podnoszono
wobec Żydów jako przeciwników chrześcijańskiej religii były: rozmyślne
bezczeszczenie hostii, oraz rytualne mordy chrześcijańskich dzieci.
Warto, na marginesie niniejszych rozważań, zatrzymać się nieco nad tym
problemem. Korzystając z dwu dzieł z pierwszej połowy XVII wieku:
M.Sebastiana Miczyńskiego "Zwierciadło Korony polskiej, urazy ciężkie i
utrapienia wielkie, które ponosi od Żydów..." oraz ks. Sz.Hubickiego (P.Mojeskiego),
"Żydowskie okrucieństwa nad Najświętszym Sakramentem i dziatkami
chrześcijańskimi", które zbierają podstawowe wątki polemiki antyżydowskiej,
chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że w polemice antyżydowskiej argumenty
religijne są w zdecydowanej mniejszości wobec przewagi oskarżeń o charakterze
ekonomicznym. Na przykład w książce Miczyńskiego, która w 20 rozdziałach
traktuje o całym złu jakie Żydzi Polsce wyrządzili, jedynie w pięciu częściach
znajduje się religijna argumentacja, pozostałe odnoszą się wyłącznie do spraw
ekonomicznych.
Argumentacja jaką przeciw Żydom rozwija Miczyński nasuwa następującą
hipotezę dotyczącą genezy owej legendy mordów rytualnych tak nośnej w
antysemityzmie epoki o której piszemy (obok oczywiście importu z Zachodu,
który niewątpliwie poprzedził jego rozważania będąc niejako modelowym).
Miczyński powołując się na św. Augustyna wywody swoje opiera na retorycznej
figurze, wywodzącej się z pasyjnych rozważań nad słowami z ewangelii
Mateusza, które wypowiadają Żydzi przed Piłatem domagając się śmierci
Chrystusa: "krew jego na nas i na dzieci nasze" (Mt 27,25). Żydzi mordując
chrześcijańskie dzieci wypełniają przeznaczenie. W dobie dojrzałego
średniowiecza, kiedy rodzi się analogia, że podobnie jak niewinną była
krew Chrystusa, tak równą niewinnością odznaczają się chrześcijańskie dzieci.
Rytualny mord jest więc w tej argumentacji historyczną realizacją ewangelicznej deklaracji.
"Nie tayna to rzecz" pisze Miczyński o żydowskich staraniach "żeby co rok
tej krwi niewinnej zażywali" /21/. Okresem szczególnym była tu oczywiście
Pascha, czyli okres chrześcijańskich świąt Wielkiejnocy, bowiem w obu
religiach święta te są nasycone symboliką ofiary. J.S.Bystroń przytacza wiersz
S.Klonowicza:
"Którzy toczą i cedzą chłopiątek niewinnych,
Z żyłek, z serca żywą krew,
z członeczków dziecinnych
Odprawują Wielkanoc juchą naszych dziatek..." /22/
Oczywiście zupełnie zostaje tu pominięty punkt widzenia samych Żydów,
którzy wypełniają w tym ujęciu jedynie swoje przekleństwo i przeznaczenie.
Niezrozumienie obrzędów religijnych Żydów stało się przyczyną wielu
uprzedzeń i nieporozumień. Znany judaizmowi podział np. żywności, czynności
czy przedmiotów na trefne i koszerne, skalane i czyste, doprowadzał pisarzy
antyżydowskich do rozumowania, że "Żydowie Chrześcijanom głowni
nieprzyjaciele..." bo "nożem chrześcijańskiego człowieka Żyd chleba nie ukroi"
i "z naczynia nie będzie pił" /23/. Korzenie religijnych uprzedzeń nie są
jednak głównym tematem naszych rozważań choć tłumaczą wiele z relacji obu
nacji wobec siebie.
Wracając do dziejów społeczności kazimierskiej warto przy okazji
omawiania dziełka Miczyńskiego wspomnieć o informacji, która się ściśle wiąże
z omawianą tu problematyką. Niepewność i zagrożenie pogromami spowodowały, że
Żydzi woleli uprzedzić tumulty i w miarę możliwości rozeznawać nastroje
panujące wśród chrześcijan. U Miczyńskiego znajdujemy wzmiankę, że "niejaki
Marek Czosnek z Krakowa dostaje 6 złotych na tydzień, nic nie robi tylko
donosi co o Żydach mówią..." /24/. Należy z całą uwagą odnieść się do tej
informacji, dzięki której bogatsi przedstawiciele kazimierskiego żydostwa mogli
w porę zabezpieczyć się przed ewentualnym napadem.
Wejścia Żydów w świat chrześcijan już w wieku XVI kończyły się też
nieoczekiwanie. Wielkim gestem Zygmunta Starego było nadanie szlachectwa
nieochrzczonemu Żydowi Michałowi Ezofowiczowi, bogatemu Żydowi litewskiemu,
którego uroczysta nobilitacja odbyła się podczas hołdu pruskiego w 1525 roku.
Król docenił jego zasługi jako egzekutora podatków żydowskich z terenów
Litwy, pasował go na rycerza nie wymagając od niego religijnej konwersji.
Innym niezwykłym przypadkiem jest historia pierwszej drukarni na Kazimierzu
założonej przez braci Samuela, Aszera i Eljakima synów Chaima z Halicza
(podpisywali się nazwiskiem Halic lub Helic). Po trzech latach działalności
bracia przyjęli chrzest i musieli zlikwidować drukarnię w związku z bojkotem
rodzimego środowiska. Paweł (Samuel) Helic wydał 1541 roku Nowy Testament
przełożony na jidisz w celu katechizacji Żydów /25/. Zadedykował go
arcybiskupowi krakowskiemu Gamratowi. Innym przykładem konwersji był uczony
Akademii Krakowskiej, hebraista, Lionardus Dawid /26/.
W obronie Żydów, którzy zbyt daleko oddalają się od świata żydowskiego i
gorliwie służąc królom narażają na potępienie ze strony swej społeczności
przychodzi czasem w pomoc interwencja władcy. Kiedy np. Zygmunt Stary
forsując swój projekt centralizacji urzędów podatników żydowskich popierał
mieszkającego na Kazimierzu Abrahama Czecha, zakazał rabinom i kahałowi pod
karą obłożyć go klątwą /27/. Kallimach u schyłku XV wieku protestował przeciw
decyzji o przesiedleniu Żydów na Kazimierz /28/.
Jako przykład religijnego oddziaływania na Żydów należy wymienić
wprowadzony w kościele Bożego Ciała na Kazimierzu obowiązek bywania
starszyzny żydowskiej na popołudniowych niedzielnych nabożeństwach. W dziele
powstałym w pierwszej połowie XVII wieku ksiądz Piotr Hiacynt Pruszcz
zamieszcza dwuznaczną wzmiankę: "jest tu szkoła przy tym kościele, magister,
kantor, studenci i młodzież do śpiewania, ci wszyscy z prowizji
kościelnej żyją, a przed tymi w procesjach we dni niedzielne Żydzi powinniby,
(jako przed laty było) procesyonał nosić i insze księgi na pulpit wykładać,
także starsi wszyscy Żydzi we dni święte kazania słuchać"/29/. Wł. Łuszczkiewicz
interpretował ów obowiązek właśnie dążeniem do nawrócenia Żydów /30/.
Sami kanonicy regularni opierając się na swoich historykach wyjaśniali
ową niezwykłą praktykę jako następstwo popełnionego przez Żydów bliżej
nieokreślonego przestępstwa: "Nadto w parafii Bożego Ciała wskutek jakiegoś
występku popełnionego przez Żydów, mieli ich starsi obowiązek słuchać kazań,
oraz procesyonał nosić przed kantorem kościelnym czasu procesyj" /31/.
Siedemnastowieczny kronikarz klasztoru, Stefan Ranothowicz wspominał, że Żydzi
uchylali się od tego obowiązku, a co tydzień w zamian płacili pewną kwotę zwaną
portatera i dodawał, że "słyszał od Liberyusza", że ta zamiana na opłatę
nastąpiła wskutek "rozporządzenia biskupa Tylickiego, a miało je wywołać
zamieszanie, jakie chłopcy robili na widok Żydów przychodzących do kościoła"
/32/.
Szersze badania źródeł znajdujących się w archiwach kościoła kanoników
regularnych laterańskich pod wezwaniem Bożego Ciała jest nadal sprawą
przyszłości /33/. Kościół ten poczynając od XVII wieku stał się głównym
ośrodkiem tego zgromadzenia w Polsce i przeżywał pewien rozkwit pod
reformatorskimi rządami prepozyta M.Kłoczyńskiego /34/ (1612-1644) i jego
następców.
Bezpośrednia bliskość żydowskiego miasta jak widzimy musiała znaleźć
odzwierciedlenie w życiu samych kanoników. Obok niezwykłej i zarzuconej z pocz.
XVII wieku praktyki udziału Żydów w obrzędach religijnych sprawowanych w tym
kościele łączyły kanoników z Żydami oczywiście rozliczenia finansowe.
Część z nich miała charakter stałych powinności nałożonych na Żydów
przez postanowienia synodalne z lat 1561 i 1630, które przyznawały proboszczom
prawo do żądania pewnego rodzaju danin. Jak wspomina historia kościoła Bożego
Ciała: "I tak trzy razy do roku: na Boże Narodzenie, Wielkanoc i św.
Wawrzyniec składali Prałatowi i Kanonikom [Żydzi - przyp. ZP] daninę w
korzeniach, jako wynagrodzenie za to, że wskutek ich osiedlenia się w parafii,
zmniejszył się dochód od parafian (tzw. jura stolae) /35/. Rękopis
S.Ranothowicza informował lakonicznie o korzeniach jakie Żydzi dają klasztorowi
za zajmowanie miejsca, na którym chrześcijanie mogli zamieszkiwać, co
wiązało się ze zmniejszenia się dochodów "z administrowania sakramentów
kolendy etc." /36/. Wysokość owej "rekompensaty" ustalał miejscowy biskup.
Nadmieńmy, że było to wypełnienie punktu 12 statutu synodalnego z Kalisza
Mikołaja Trąby, który głosił, że: "Rozkazujemy także, aby Żydzi księdzu
parafialnemu, w której parafii mieszkają, za to, że mieszkają w tych miejscach,
w których chrześcijanie mieszkać powinni, podług wielkości szkody chrześcijanom
przez to wyrządzonej powetowali wszelkie dochody" /37/.
Przeprowadzone badania J.Krukowskiego rzucają nieco światła na powinności
finansowe Żydów względem duchowieństwa Krakowa i Kazimierza /38/. Potwierdzają
one m.in. istnienie od czasów bpa Tylickiego opłaty, którą Żydzi składali
adstantom (starszym uczniom) za wynoszenie w ich zastępstwie procesjonału,
graduału i psałterza z zakrystii na pulpit. Na koniec XVI wieku datował
Krukowski powstanie słynnego kozubalca, jednego z najbardziej dotkliwych
podatków ze względu na zupełną dowolność jego wysokości oraz okoliczności jego
egzekwowania. Uczniowie chrześcijańskich szkół dyżurowali przy drogach
dojazdowych do Kazimierza i pobierali opłaty od przechodzących Żydów wymuszając
je od opornych przemocą. Kilkakrotnie starali się Żydzi wynegocjować stałą
wysokość kozubalca i unormować zasady jego pobierania.
Władze kościelne i świeckie dostrzegały możliwość nadużyć, które tej
praktyce towarzyszyły i uznawały je albo za "niezgodne z duchem
chrześcijańskim", albo jak postąpił rektor Uniwersytetu Sebastian Piskorski w
1695 roku zabraniały dokonywać egzekwowania tej opłaty uczniom, przerzucając
ten "obowiązek" na kierownika szkoły. Tym samym rozporządzeniem Piskorski
zabronił uczniom krakowskich szkół podczas święta św. Wawrzyńca, wypraw na
Kazimierz z bronią i molestowania Żydów /39/.
M.Bałaban szerzej opisuje praktykę pobierania kozubalca i w swojej
historii Żydów kaźmierskich zamieszcza cały anonimowy traktat z 1626 roku pod
takim właśnie tytułem. Autor wywodzi ową praktykę od Szymona Cyrenejczyka, który
w kozubie (pudle) niósł kurę na święto paschy, kiedy został przez Żydów wezwany
do pomocy Jezusowi. Na zastrzeżenia Szymona, że nie może porzucić swego
pożywienia, Żydzi zapewniali go, że będą płacić za ewentualną szkodę, do
której oczywiście dochodzi. Stąd wcześniejsze namowy i obietnice:
"Ba i owi, co futra po Stradomiu noszą,
Wszyscyć za kozub dadzą, wiem, że cię zpanoszą;
Nadto nie tylko tobie, ale twej rodzinie
Będą za kozub płacić, póki świat nie minie" /40/. muszą być teraz wyegzekwowane.
Kolejny incydent o charakterze religijnym z wieku XVII również dość
dobrze obrazuje wzajemne zależności między chrześcijanami a Żydami i wykazuje
wielkie umiejętności Żydów w przeprowadzeniu po swojej myśli rozmaitych spraw
jednocześnie bez urażenia uczuć religijnych drugiej strony. Otóż w 1638 roku
rozpoczęto budowę synagogi Ajzyka, wkrótce przerwaną wskutek interwencji
wymienianego już wyżej przełożonego konwentu kanoników regularnych ks. Marcina
Kłoczyńskiego oraz biskupa krakowskiego Jakuba Zadzika. Z zachowanych
dokumentów dowiadujemy się, że ulica, przy której staje nowa synagoga
przytyka do innej zamieszkiwanej przez chrześcijan i "że tamtędy obok bożnicy
przejdą kapłani z najświętszym Sakramentem" /41/. Po czteroletnich sporach
podczas, których Kłoczyński "niebo i ziemię poruszał, aby nie dopuścić do
powstania świątyni ostatecznie zwyciężyli Żydzi /42/. Bożnicę dokończono, a jej
otwarcia dokonano w 1644 roku. Ten ważny incydent świadczy o możliwościach
egzekwowania swych zamierzeń przez ludność żydowską Kazimierza. Musiał ustąpić
proboszcz parafii, która była dla miasta chrześcijańskiego główną świątynią.
Ekspansja Żydów w tym rejonie była w połowie wieku bardzo zaawansowana, a
ludność chrześcijańska znajdowała się w wyraźnym odwrocie.
Do potopu szwedzkiego Żydzi kazimierscy, jak i wszyscy polscy Żydzi byli,
pomimo silnego oddziaływania chrześcijańskiej propagandy religijnej,
otaczani przez rezydujących na Wawelu królów opieką. Sprawcy tumultów byli
surowo karani i w połowie wieku ksiądz Sebastian Miczyński wzdychał "nie ma
kto Żyda poskromić, a on święty i chwalebny zwyczaj zginął kieby
chłopiętka i dzieci niewinne obaczywszy w święto w mieście Żyda, mszcząc
się krzywdy Bożej, ganiły mu to kamieńmi, błotem i za brode targaniem" /43/.
Obok religijnej aktywności chrześcijan wobec Żydów istniał i ruch odwrotny. Od
judaizmu w stronę chrześcijaństwa.
W wieku XVI w Krakowie była głośna sprawa pewnej wiekowej mieszczki
Melchiorowej Weiglowej, która, była reprezentantką tak zwanych "judaizantes"
/44/. Były to osoby, które odrzucając np. boskość Chrystusa i dogmat o Trójcy
Świętej zbliżały się w swych poglądach religijnych do judaizmu. Marcin Bielski
w swej "Kronice" mówi o nawróconych na judaizm chrześcijanach, że
emigrowali do Turcji. W drugiej połowie wieku częściowo judaizantes, który był
ruchem związanym nie tylko z żydowskim ograniczonym prozelityzmem znajdował się
pod silnym wpływem idei ariańskich. Sama Weiglowa zapoznała się z religijnym
judaizmem przez męża, który prowadził interesy z kazimierskimi.
Kilkudziesięcioletniej staruszce wytoczono proces, na którym została ostatecznie
skazana i spłonęła na stosie 19 IV 1539 roku na Małym Rynku w Krakowie /45/.
Podstawową jednak formą wzajemnych kontaktów niższych warstw ludności
żydowskiej i chrześcijańskiej była ostra rywalizacja ekonomiczna. Trzy miasta
Kleparz, Kraków i Kazimierz regularnie skarżą się na żydowską konkurencję z
Kazimierza. Startegicznym celem kupców i rzemieślników żydowskich był powrót
do Krakowa. Kazimierz był zbyt małym miastem o niewielkim znaczeniu i
ruchliwość oraz szerokie handlowe przedsięwzięcia kazimierskich Żydów
wykraczały daleko poza mały świat Kazimierza, satelitarnego miasta dla potężnej
stolicy. Jak pisze Maurycy Horn przed połową wieku Żydzi podejmowali próby
zorganizowania swojej drobnej wytwórczości "na sposób chrześcijański" tj. w
cechy: powstały one tylko we Lwowie i na Kazimierzu /46/.
V. Okres od potopu do schyłku XVIII wieku.
W latach 1655-1657 Kazimierz wraz z Krakowem były okupowane przez
Szwedów. S.Ranothowicz zarzuca w swej kronice Żydom włączenie się wówczas
w dzieło ogólnego rabunku kościołów, który to zarzut trudno dziś ostatecznie
rozstrzygnąć, i wskazuje na pośredniczenie Żydów w handlu ze Szwedami: "Żydzi
na ten czas, wielkie wolności mieli, bo przebrawszy się po niemiecku, z
Szwedami jeździli, na rabowanie dworów, kościołów, i apparaty kościelne
skupowali, u żołnierzów szwedzkich za tanie pieniądze, a te na insze formy
szat przerabiali" /47/.
Niewątpliwie praktyka ta była daleko bardziej prawdopodobna.
Dla E.Dudy, i trudno nie zgodzić się z jego zdaniem, była to ważna cezura w życiu
kazimierskich Żydów. Tłumione poprzez prawne zabezpieczenia postępy
kontrreformacji, które przejawiały się w rozmaitych aktach przemocy względem
Żydów, teraz wraz z narastającym kryzysem władzy wykonawczej, kierują swoje
ostrze coraz częściej w stronę żydowskiego getta. Choć burdy wszczynane przez
żaków Akademii Krakowskiej czy przez pospólstwo podpuszczane przez
chrześcijańską konkurencję miały miejsce i w pierwszej połowie wieku, tym
niemniej powiększająca się bezkarność, oraz bieda zwielokrotniają ilość
napaści na Żydów. Tumulty i pogromy które nieco przygasły po okresie
średniowiecza, teraz wybuchają ze zdwojoną siłą.
Kronika S.Ranothowicza odnotowuje "rabację" studentów Akademii Krakowskiej
z 1665 roku, podczas której jedną osobę zabito, a burmistrz, który posłał "po
piechotę na zamek" dla uśmierzenia zamieszek musiał się następnie przez
rok ukrywać "bojąc się studentów", którzy chcieli nawet podpalić jego
kamienicę /48/. Pogromy te polegały przede wszystkim na burzeniu sklepów
żydowskich i skłaniały ich właścicieli do złożenia finansowego okupu, który
wybawiał z opresji. Po wspólnej napaści żaków i pospólstwa z roku 1689
Ranothowicz odnotował: "Dlatego nie chodzili do Krakowa Żydzi, kilka niedziel,
póki pieniędzmi nie uspokoili" /49/.
W drugiej połowie XVII wieku E.Duda wymienia następujące fale wystąpień
antyżydowskich:
1663 - w zamieszkach ginie 5 Żydów, płonie na stosie oskarżony o bluźnierstwo przeciw
wierze chrześcijańskiej aptekarz Matatiasz Kalahora;
1670 - Żydzi okupem unikają spalenia swej dzielnicy po ataku w Wielki Czwartek;
1677 - po zarazie, wracających Żydów zatrzymuje pospólstwo domagając się okupu,
Jan III zwiększa siłę straży zamku królewskiego;
1682 - krwawe rozruchy antyżydowskie w Krakowie - skazanie na śmierć jednego z
uczestników - chrześcijanina (zamieniono mu wyrok na dożywotnie więzienie w
twierdzy częstochowskiej na wniosek pokrzywdzonych), a trzech Żydów
prowokujących zajścia zostaje wydalonych z gminy /50/.
Szczególna była sprawa Malahory, który został zadenuncjowany
prawdopodobnie przez konwersa na chrystianizm, Hieronima Rubinkiewicza.
Oskarżono Malahorę o podłożenie w kościele ojców dominikanów kartki z
bluźnierstwami, następnie został przez sąd w Piotrkowie zasądzony na męki i stos
(spalono jego rękę z kartką z bluźnierczym napisem, wyrwano język, wreszcie
spalono na stosie).
Jego prochem nabito armatę, a następnie oddano strzał na wiwat /51/. Ów
Hieronim Rubinkiewicz (lub Rubin) był jak odnotowuje oszczędny w opisywaniu
Żydów Ranothowicz, bogatym Żydem, który po nawróceniu na chrystianizm starał się
o zostanie rajcą Kazimierza /52/.
W źródłach żydowskich również znajdują się przestrogi, przed lekkomyślnym
narażeniem się na prześladowania. Żydzi rozpoznali mechanizmy i główne przyczyny
pogromów i podejmowali próby by im przeciwdziałać. Wydana przez Chone Szmeruka
pieśń w jidisz z 1682 roku opowiada o spaleniu na stosie rebie Szachnie z
Krakowa, który nieopatrznie kupił od dwu złodziei chrześcijan kradzione obiekty
sakralne /53/.
Powyższa cezura (tj. połowa XVII wieku) dla dziejów Żydów na Kazimierzu
jest oczywiście ściśle związane nie tylko z postępami kontrreformacji, czy
zwielokrotnieniem prześladowań żydowskich. Uzasadnia ją także ogólna sytuacja
Krakowa i Kazimierza, których świetność załamuje się wyraźnie w tym czasie.
Nawroty epidemii w latach 1677-1680 i 1707-1710 pustoszyły zaułek żydowski
o fatalnych warunkach sanitarnych znacznie mocniej niż część
chrześcijańską /54/. Pożar z 1693 roku pochłonął prawie wszystkie budynki
mieszkalne i synagogi /55/. Przeniesienie centrum państwa na północ i
następująca po tym migracja bogatszych Żydów do Warszawy (w 2 poł. XVIIIw)
jest kolejnym znakiem upadku gminy kazimierskiej. Zmiana miejsca rezydencji
polskich królów negatywnie oceniły również i chrześcijańskie źródła,
reprezentujące nie mniej "pokrzywdzoną" część ludności miasta. W pochodzącym z
drugiej połowy wieku świadectwie ks.Stefana Ranotowicza czytamy, że "póki
królowie mieszkali w Krakowie, póty Kraków i Kazimierz był in flore, bo na
Kazimierzu wiele było kamienic, dworów szlacheckich, jako to pp. Rarowskich,
Jordanów, Porębskich, Kaweckich, Ogonowskich itp. Potym, jako królowie poczęli
mieszkać w Warszawie, tak te kamienice ślachta poprzedała mieszczanom" /56/.
Pogarsza się zdecydowanie zabudowa dzielnicy żydowskiej. Jak wykazywali
m.in. S.Świszczyński i K.Pieradzka stan kazimierskiego miasta żydowskiego był
tak zły, że odwiedzający go w drugiej połowie XVII wieku cudzoziemcy
mówili, że to "przedsionek piekła, tak jest brudne, cuchnące, zarażone" /57/.
Prześladowania z 1648 roku na Ukrainie (B.Chmielnicki) popchnęły w stronę
Krakowa fale uciekinierów, którzy dodatkowo pogorszyły i tak trudną już
sytuację. Również olbrzymie kontrybucje nakładane przez stacjonujące w Krakowie
i na Kazimierzu wojska rujnowały gminę. Destrukcyjny seniorat Zachariasza
Mendla Kantorowicza (początek XVIII wieku), który zrujnował podatkami swych
współbraci dotkliwie dał się we znaki tak finansom kahału jak i poszczególnym
Żydom.
W wyniku wojen, tumultów, szerzących się chorób liczba ludności żydowskiej
na Kazimierzu po potopie spadła do 1800 osób co stanowiło ok. 1/3 stanu
sprzed szwedzkiego najazdu /58/.
W drugiej połowie XVII wieku zaczęła się gwałtownie pogarszać sytuacja
finansowa kazimierskiego kahału. Wraz z początkiem XVIII wieku omal nie uległa
ona zupełnemu załamaniu. Przyczyną tego stanu była niemożność wypłacenie
procentów od pożyczanych kahałowi pieniędzy (pośrednio wiązało się to z ruiną
ekonomiczną miasta). W omawianym okresie kahał gminy kazimierskiej
przejął właściwie funkcję banku, w którym chrześcijanie (głównie
klasztory zainteresowane spokojnym dochodem 7-10%) lokowały swoje
oszczędności. Żydzi obracali tym kapitałem, ale przy załamaniu się
koniunktury ekonomicznej i wyniszczeniu gminy, w drugiej połowie wieku
spowodowało drastyczne ograniczenie możliwości płatniczych kahału i jego
wypłacalności.
W 1719 roku kahał ma już 588 527 złp długu, z czego "długów duchownych" aż 346 240
złp /59/. Specjalna komisja królewska usiłowała uzdrowić powyższą sytuację ale
jej poczynania były bezskuteczne. Do końca istnienia Rzeczpospolitej kahał już
nie wypłacił się ze swoich długów. Największym wierzycielem żydowskiej
gminy byli ojcowie jezuici z Krakowa ale i kazimierski kościół Bożego Ciała w
1741 roku upominał się o zwrot zaległych 25 tysięcy złotych /60/.
Nadal wiedza obu społeczności o sobie jest ograniczona. Trzeba jednak
podkreślić, że Żydzi posiadali znacznie lepsze rozeznanie w prawie,
przywilejach, tradycji i wierzeniach chrześcijan, niż ci wiedzieli o Żydach.
Sytuacja nakreślona przez Berlina, którą referuje wstęp niniejszego artykułu,
niewątpliwie odnosiła się do kazimierskich Żydów. I oni musieli znać prawo
kraju, w którym żyli aby móc zarabiać i nie narażać się na restrykcje władz i
miejscowego społeczeństwa. Musieli wiedzieć na przykład, kiedy wypadają
chrześcijańskie święta, podczas których obowiązywał zakaz handlu czy wyszynku.
Musieli "obejść" go tak, by nie złamać prawa ale również na tyle skutecznie
aby "wyjść na swoje" w interesach. Siłą rzeczy wiedza ta ujawniała się w ich
wewnętrznych prawach. Już w statucie kahalnym z 1591 roku znajdowała
się wzmianka o obowiązku opłacenia specjalnego podatku, tzw. chazaki, w
okresie: między św. Stanisławem a świętem szałasów /61/. Istniała też, obok wiedzy o obecnym prawie, głęboka świadomość dawnych
przywilejów królewskich. W ekonomicznej walce rozwinięto umiejętność
interpretacji przywilejów dla swoich potrzeb i korzyści, ale równolegle
gruntowała się trwałość wiedzy o swoich prawach. Przykładem niech będzie
epizod z progu wieku XIX gdy planowano przebić pomiędzy ulicami Szeroką i
Jakuba, poprzez cmentarz Żydowski ulicę, która miała się nazywać Kierków
stanowczy protest rabina Kazimierza uniemożliwił wykonanie tych prac. Powoływał
się on na nienaruszalność miejsc nadanych Żydom w zamierzchłych czasach przez
królów polskich /62/. Protest uwzględniono.
Natomiast chrześcijanie niewiele wiedzieli o prawach i religijnych
zwyczajach Żydów. Większość poglądów krążących o Żydach w tym zakresie była po
prostu nieprawdziwa. Także aktualne życie duchowe tej społeczności było
niedostrzegane przez chrześcijan. Jedynie tak masowe poruszenie jakim był w
XVII wieku sabbataizm wywołał pewne echa. Biskup St.Sarnowski zakazał
rozpowszechniania podobizn mesjasza z Konstantynopola/63/, a król Jan Kazimierz
zagroził "zajęciem majątku każdej osobie, która jakoby zapowiadała mesjasza"
/64/.
Zdecydowanie wypierani z Krakowa i chrześcijańskiej części Kazimierza
Żydzi poczynają od XVII wieku stopniowo przejmować handel na dalszych
przedmieściach miasta i opanowują jego okolice. Był to przejaw szerszych
zmian, które odnotował np. J.S.Bystroń pisząc o stopniowym wychodzeniu Żydów
poza granice miast. W ekonomicznym rozwoju wieków XVI-XVIII ludność żydowska
obejmuje swym zasięgiem "nowe gałęzie wytwórczości czy handlu zastrzeżone,
dawniej dla chrześcijan i zwyciężając w walce konkurencyjnej miasta staje
się w większości miast najpoważniejszym elementem gospodarczym" /65/.
W roku 1722 powstała Kongregacja Kupiecka w Krakowie, która wydała
żydowskiemu handlowi zdecydowaną walkę. Jej starania zostały w 1744 roku
zwieńczone sukcesem, kiedy decyzja króla nakazała m.in. zamknąć istniejące w
Krakowie żydowskie sklepy pod karą konfiskaty, zakazywała im wyszynku trunków
i posiadania nieruchomości /66/. Znów mieli powrócić na Kazimierz. Dzięki
jednak ich usilnym staraniom wyrok zawieszono i całą podjazdową walkę o wpływy u
dworu podjęto na nowo. W 1761 roku kupcy zdecydowali się na stanowczą akcję i
przymusowo "opróżnili" ok. 40 sklepów żydowskich. Dopiero interwencja oddziału
komendanta krakowskiego garnizonu wstrzymała te działania.
Ostatecznie w 1765 roku Rada Najwyższa, a następnie w 1766 roku sąd
asesorski w Warszawie kategorycznie zabroniły Żydom kazimierskim handlu tak w
Krakowie jak i w jego jurydykach /67/. Skargi jednak nadal trwały bowiem w 1783
roku na posiedzeniu tejże kongregacji na drugim miejscu wśród przyczyn upadku
miasta wymieniano właśnie działalność Żydów /68/.
Ograniczenia w Krakowie zrekompensowali sobie Żydzi częściowo poprzez
ekonomiczne wejście w chrześcijańską część Kazimierza. W dniu 29 X 1776 roku
została zawarta umowa między kazimierskim magistratem a kahałem przewidująca,
że Żydzi mają odtąd wolny handel "także w mieście chrześcijańskim na całej
przestrzeni"
/69/. Mimo protestów mieszczan krakowskich król Stanisław Agust Poniatowski
zatwierdził ową umowę 2 XII 1776. Był to jednoznaczny sukces gminy i
równocześnie wyraźny znak słabości chrześcijańskiej części Kazimierza, która
nie rozwijała się tak dynamicznie i nie była tak odporna na historyczne
zawieruchy jak część żydowska. Do końca XVIII wieku utrzymywała się wyraźna
dysproporcja, tak w gęstości zaludnienia jak i w zabudowie obu części
Kazimierza. W 1787 roku w mieście żydowskim stało 189 domów, czyli więcej niż
w pięciokrotnie większej części chrześcijańskiej /70/.
Ostra rywalizacja ekonomiczna konfliktowała w naturalny sposób obie nacje.
Mimo tego znajdujemy jednak przykłady po obu stronach barykady działania na nie
swoją korzyść. Liczni byli w wieku XVI Żydzi, którzy pełniąc wysokie funkcje w
służbie publicznej, najczęściej królewskiej, swymi działaniami narażali się
na żydowski ostracyzm i bojkot (np. ściągacze podatków). Uwaga ta dotyczy
raczej okresu wcześniejszego. Z drugiej strony znajdujemy przykłady
chrześcijan, którzy wspomagali żydowski handel przeciw chrześcijańskim kupcom.
Skarżyła się wspominana wyżej krakowska Kongregacja Kupiecka w 1783 roku, że
Żydzi "pod płaszczykiem protekcyi osób duchownych i szlacheckich w kamienicach
ich towary miewają, które wozkami czyli karetami tychże osób duchownych i
szlacheckich sposobami swoimi przewożą i takowe potajemnie potrzebującym na
zgubę kupców krakowskich sprzedają" /71/. Zadłużeni u Żydów dostojnicy, także
duchowni, aby wywiązać się ze swych należności zdolni byli, jak widać, do
podobnych rozwiązań stojących w pewnej sprzeczności z prawem i obowiązującą
postawą dystansu wobec Żydów.
Skarżą się dalej kupcy krakowscy, że Żydzi wbrew zakazom przyjmują do
siebie czeladź chrześcijańską łamiąc obowiązujące prawo. W omawianym okresie
pomimo powtarzania znanych już zakazów (np. uchwał synodu wrocławskiego z 1267
roku, czy synodu piotrkowskiego z 1642 roku) praktyka, przynajmniej wśród
bogatego żydostwa, najmowania sług chrześcijańskich do rozmaitych prac. Wobec
istniejących ograniczeń praktyka ta najczęściej dotyczyła soboty. Zakazy, które
najstarsze akty prawne kościoła przewidywały, często omijano tłumacząc się
"jednorazowym" charakterem takich usług. Radykalny rytualizm żydowski
zabraniał podejmowania jakichkolwiek prac w szabat, więc najmowano
nieżydów. Upowszechnienie się tej praktyki wzbogacało (w dość ograniczony
sposób), wzajemne kontakty wyznawców obu religii.
Ustawodawstwo kościelne wieku XVIII domagało się od ludności żydowskiej
daleko większej uległości niż poprzednio. Swym ostrzem było wymierzone w
autonomię i sądowniczą niezależność Żydów . Obu tych przywilejów broniono
jednak zdecydowanie bowiem to one czyniły Polskę tak atrakcyjną na przełomie
średniowiecza i nowożytności jako miejsce osadzenia się Żydów (wobec fali
prześladowań na zachodzie Europy). Chciałbym wymienić jako przykład tych dążeń
uchwały synodu łęczyckiego z 1720 roku, które przewidywały m.in., że
"nieposłuszni zakazom synodalnym Żydzi pociągani będą przed sądy duchowne" /72/.
Podobnie jednak jak w okresie dwu poprzednich wieków, także w wieku XVIII Żydów
chroniły potwierdzane przez królów polskich (głównie w XVII wieku) przywileje
omówione we wprowadzeniu do niniejszego artykułu, oraz prawo świeckie
odbiegające jednak od ustaleń statutów synodalnych.
Świat chrześcijański nadal praktykował ściąganie podatku zwanego
kozubalec. Jak zaznaczono wyżej była to uznaniowa opłata pobierana od
przechodzących ulicą Józefa (w wypadku Kazimierza!) Żydów przez uczniów
znajdującej się tam szkoły i przez ich duchownych opiekunów. W 1740 roku w
dokumentach kahalnych zachowała się skarga, że "pod przymusem" zawierają
Żydzi ową umowę gdyż kiedy nie płacą "...to kiedy nasi Żydkowie idą wieczorem z
Krakowa, Kazimierza, to stoją w bramie klasztornej i czekają i łapią naszych
przez bramę do klasztoru, bo nie ma innej drogi (...). I bierą ich i wsadzają
w bezecnych miejscach" /73/.
Praktyka ta zanika stopniowo wraz z postępującą emancypacją Żydów i
zrównaniem ich już w dobie rozbiorów w prawach i obowiązkach z innymi
obywatelami austriackiej monarchii. Przedrozbiorowej Rzeczpospolitej nie dane
było zmienić dotychczasowego prawodawstwa wobec Żydów. Wobec konfliktu
mieszczaństwa z ludnością żydowską luminarze Sejmu Czteroletniego opowiedzieli
się za
miastami i pomimo rozmaitych projektów nie przełamali stanowego i prawnego
podziału Żydów i chrześcijan /74/.
Ostatni epizod niepodległej Rzeczypospolitej, który symbolicznie ukazuje
nowe nastawienie obu narodów do siebie wiąże się z insurekcją kościuszkowską. W
1794 roku z bimy Starej Synagogi wzywał do wzięcia udziału w walce sam Tadeusz
Kościuszko, naczelnik powstania /75/.
VI. Zakończenie
U progu XIX wieku na Kazimierzu i w Krakowie było 4138 Żydów /76/. Nadal
władze państwowe, tym razem już austriackie, podejmowały próby wtłoczenia
ludności żydowskiej na powrót w obręb kazimierskiego getta ("rumacja" z lat
1801-1802). Także ortodoksyjna postawa rabina gminy zapobiegała mieszaniu się
obu nacji. W latach trzydziestych XIX wieku rzucił on klątwę na tych,
którzy wychodzą poza getto /77/. Ale sytuacja duchowa społeczności
żydowskiej była już inna, nowe prądy, haskala i reformowany judaizm, dążyły
bądź do asymilacji, bądź do odejścia od rygorystycznych zakazów krępujących
postępy "nowoczesności".
Pięknym przykładem na pogodzenie ortodoksji z poczuciem obowiązku
patriotycznego wobec Polski, która znikła pod zaborami jest postać rabina
Meiselsa, który najpierw wspomagał powstanie listopadowe kupując broń i
przerzucając ją do kongresówki, a następnie podczas Wiosny Ludów był posłem
do sejmu kromierskiego zdobywając uznanie krakowian dla swej postawy /78/.
W latach Rzeczpospolitej Krakowskiej grupa ok.196 osób uzyskała oficjalną
zgodę na osadzenie się w chrześcijańskiej części Kazimierza.
Charakterystyczne są warunki jakie przedstawiono starającym się o zgodę:
posiadanie odpowiedniego majątku (5 tys zł), znajomość języka polskiego oraz
strój europejski /79/.
Statut miasta żydowskiego w Wolnym Mieście Krakowie z 1818 roku zezwalał
im na swobodne osiedlanie się na całym Kazimierzu /80/. Był to ostateczny
koniec przymusowego "zamknięcia" Żydów w odgrodzonym od chrześcijan mieście.
W drugiej połowie XIX wieku "postępowi" Żydzi fundują synagogę Tempel,
która stanęła poza
murami Kazimierza po drugiej stronie ul. Miodowej, która to ulica wytyczała
granicę żydowskiego świata. Był to symboliczny krok. U progu XX wieku
powstaje żydowski szpital przy ul. Skawińskiej, przy której do dziś mieści
się siedziba Kongregacji Wyznania Mojżeszowego w Krakowie i koszerna kuchnia
(dom pod numerem 2).
8 listopada 1939 roku faszyści dokonali rejestracji 68500 Żydów. 3 III
1941 roku utworzono getto w Podgórzu dla 20 tysięcy osób. W VI 1942 rozpoczęto
akcję likwidacji getta. Żydów wywieziono do obozu w Bełżcu. 13 i 14 III
1943 getto zostało całkowicie zlikwidowane. Na miejscu wymordowano 2000 osób,
a 4000 przewieziono do obozu do Płaszowie, resztę do Oświęcimia. W wyniku tych
działań, oraz emigracji powojennej środowisko wyznawców religii mojżeszowej w
Krakowie i na Kazimierzu zniknęło niemal zupełnie.
Starając się podsumować rozważania o stosunkach pomiędzy Żydami a
chrześcijanami w wiekach XVI - XVIII na Kazimierzu należy zwrócić uwagę na
kilka kwestii. Obie strony w bardzo ograniczonym zakresie znały swoje wierzenia
i zwyczaje religijne, przy czym zrozumienie chrześcijańskich zwyczajów przez
Żydów było daleko większe. Wymuszały je polskie prawo, oraz sytuacja mniejszości, która aby
przetrwać, musi w części dostosować się do praw kraju, w którym się osiedla.
Ostra rywalizacja ekonomiczna wraz z niezrozumieniem obyczajowości drugiej
strony, były głównymi źródłami rozmaitych aktów wrogości, jakie mnożyły się
szczególnie w drugiej połowie omawianego okresu. Istotne wydaje się także
uwzględnienie konfliktu dwu "wyższości religijnych" (narodu wybranego i
"przedmurza chrześcijaństwa"), które mogły w niesprzyjających warunkach rozwinąć
się w fanatyzm i zderzyć w postaci aktów wrogości silniejszego wobec słabszego.
Znajdujemy jednak pojedyncze wzmianki i o prowokacyjnym zachowaniu Żydów
(incydent z roku 1682), których nie można pominąć, podobnie jak i
wspomnianej religijnej idei narodu wybranego, z którego częstokroć wynikało
pewne poczucie wyższości.
Jak zauważa J.S.Bystroń niechęć i nietolerancja wzrastały wraz z XVII i
XVIII wiekiem, a ich głównymi przyczynami były: "monopolizacja pewnych gałęzi
wytwórczości i handlu i nietolerancja religijna" /81/. Francuski historyk, na
którego chciałbym się powołać, F.Braudel wykazał ścisły związek między
ekonomiczną i demograficzną koniunkturą, a falami prześladowań i pogromów
żydowskich /82/. Podobny proces, choć w nieporównanie mniejszej skali, co
podkreśla większość historyków, miał miejsce w Polsce. Jak unaoczniał przykład
Kazimierza zawiść chrześcijan budziła żydowska skuteczność działania i ich
zdolność do przeprowadzenia swych zamiarów, jak było na przykład w wypadku
konfliktu wokół budowy synagogi Ajzyka. Silny solidaryzm żydowski,
"tajemniczość" ich religijnych obrzędów, ksenofobia, wreszcie kościelne
ustawodawstwo idące dalej niż prawo państwowe w ograniczeniach żydowskiej
autonomii, były kolejnymi elementami utrudniającymi wzajemne kontakty, nie
tylko obu społeczności, ale przede wszystkim obu religii /83/.
Niemniej jednak istniała wymiana i łączność pomiędzy obu społecznościami.
Bramy oddzielające miasteczko żydowskie na Kazimierzu od chrześcijan także
łączyły. Przytoczone przykłady ukazywały w pierwszej kolejności obecność i
aktywność Źydów w świecie chrześcijan. Prócz tradycyjnej ekonomicznej obecności
Żydów wśród chrześcijan, jaką spotykamy w całej Polsce, oraz prócz złożonego w
swej genezie ruchu judaizantes, właśnie na Kazimierzu doszło do chyba unikalnej
w tym czasie próby włączenia Żydów w chrześcijańskie obrzędy religijne (w
kościele Bożego Ciała).
Istniał jednak i skromny ruch w drugą stronę. Jego przejawami była stała
niemal po kres XVII wieku opieka królów zainteresowanych wzmocnieniem handlu w
kraju, także takie epizody jak chrześcijanie budujący w XVI wieku domy w
dzielnicy żydowskiej, duchowni przemycający towary żydowskie do Krakowa, czy
przejmowanie pewnych zwyczajów i wzorców politycznych, które mogły być
zastosowane w organizowaniu żydowskiej społeczności i nie kolidowały z żydowskim
prawem. Jak zauważa J.Goldberg przy okazji rozważań nad instytucją Sejmu
Czterech Ziem i nad przedsiębiorczością polskich Żydów w omawianym okresie:
"(...) najpewniej zdobyta przez członków generalności żydowskiej na sejmach
Rzeczypospolitej, jak i podczas bezpośrednich kontaktów z czołowymi w państwie
osobistościami, wiedza i doświadczenie ułatwiły im uzyskanie znaczniejszych
efektów w działalności" /84/.
Powyższy szkic jest jedynie kolejnym przypomnieniem wyjątkowego charakteru
miasta Kazimierz. Podzielony między dwa różne religijnie i kulturowo światy
został zdominowany przez jeden z nich niemal zupełnie. Ratusz miasta Kazimierz
stał się w XIX wieku żydowską szkołą, ale niech ten fakt uzupełni inny:
konsekwentne niedopuszczenie Żydów do Krakowa. Dzieje Kazimierza były
znakomitym przykładem tak upadku świetności Rzeczypospolitej jak i wzajemnych
relacji obu religii na naszych ziemiach. Były, jak ulica Józefa biegnąca
między synagogą, a kościołem, symbolem "bycia obok siebie" chrześcijan i
Żydów.
Niestety, powyższe refleksje wspiera dość ograniczona kwerenda źródłowa.
Wiele problemów zostało jedynie zasygnalizowanych. Winny być one rozwinięte i
uzupełnione w dalszych badaniach, które przede wszystkim rozwiną problematykę
duchowych powinowactw obu narodów i religii. Opiszą istniejący wszak na terenach
ziem polskich przepływ idei i mgliście rysującą się w badaniach /85/
korespondencję między wewnętrzną dynamiką historii obu kultur.
Przypisy:
1/ Polski przekład Jerzy
Brzozowski, w: ZNAK, 1983, nr 339-340, s.481n.
2/ Tamże, s.485.
3/ Tamże, s.485.
4/ S.Grzybowski, Epitafia
żydowskie w Polsce doby sarmatyzmu. Studium porównawcze, w: Żydzi w
Małopolsce. Studia z dziejów osadnictwa i życia społecznego, pod red.
F.Kiryka, Przemyśl 1991, s.49-58. Autor wskazuje na istniejący "wpływ
prądów mistycznych i frazeologii barokowej na teksty żydowskich
nagrobnych", oraz dowodzi, że "ewolucja stylistyczna i treściowa
epitafiów chrześcijańskich szła w tym samym kierunku, co (...) epitafia
żydowskie..." s.57.
5/ St.Kutrzeba, Sprawa żydowska
w Polsce, Szkic historyczny, Lwów 1918, s.13. Kutrzeba pisał, że Polska w
porównaniu z innymi krajami była jednak paradisus iudacorum - "żydowskim rajem".
6/ Szczególnie cenną jest w
tym zakresie praca B.Krasnowolskiego, Ulice i place krakowskiego
Kazimierza. Z dziejów Chrześcijan i Żydów w Polsce, Kraków 1992.
7/ S.Świszczowski, Miasto
Kazimierz pod Krakowem, Kraków 1981, s.192.
8/ B.Krasnowolski, dz.cyt.,
także: E.Duda, Krakowskie judaica, Warszawa 1991, (dalej: Duda).
9/ Duda, s.18.
10/ B.Krasnowolski, dz.cyt.
11/ Przytacza treść napisu
E.Ekielski, Miasto Kazimierz i budowle akademickie w tem mieście, Kraków 1869, s.108.
12/ W jubileuszowym dziele pt.
"W pięćsetną rocznicę założenia klasztoru Bożego Ciała na Kazimierzu
(1405-1905), Kraków 1905, znajduje się następująca wzmianka na ten temat:
"Około klasztoru od Żydów parkany drewniane, w słupy wstawione. Dopiero około
r.1624, kiedy Żydzi bardzo pogorzeli, że trzysta domów zgorzało
i klasztor był in periculo,
Kłoczyński zaczął stawiać mury wysokie, jako teraz jest i dachówką
pokrył..." s.86.
13/ A.Unterman, Żydzi. Wiara i
życie, Łódź 1989, , s.276.
14/ Tamże, s.277, Unterman
wskazuje na Talmud Balbiloński, Szabbat 146a.
Trwałość tej ksenofobicznej
postawy nacechowanej miewątpliwie zabarwieniem mesjańskim oddają wspomnienia
I.B.Singera, który cytuje w jednym z wywiadów słowa swego ojca:
"Oni to są masy; my zaś
jesteśmy wybrani. Oni żyją tylko dniem dzisiejszym; my zaś odziedziczyliśmy
Królesto Niebieskie", przekład wywiadu: "Polityka" nr 40/1982.
15/ B.Krasnowolski, dz.cyt.
16// K.Pieradzka, Kraków w
relacjach cudzoziemców, Kraków 1937, w: Rocznik Krakowski t.XXVIII, s.204.
17/ Szerzej o tym Bałaban, t.I,
oraz E.Mšller, Żydzi w Krakowie w drugiej połowie XIV wieku, Kraków 1906, s.49.
18/ J.Bieniarzówna,
J.M.Małecki, Dzieje Krakowa, Kraków 1984, t.II, s.225.
19/ Bałaban, t.I, s.69.
20/ Tamże, s.276-277.
21/ M.S.Miczyński, Zwierciadło
Korony Polskiej, urazy ciężkie i utrapienia wielkie, które ponosi od Żydów,
b.m.w. 1648, s.11.
22/ J.S.Bystroń, Dzieje
obyczajów w dawnej Polsce. Wiek XVI-XVIII, Warszawa 1976, t.I, s.64.
23/ M.S.Miczyński, dz.cyt. s.17-18.
24/ Tamże, s.17.
25/ Duda, s.11. Autorem
przekładu był Jan Harzuge.
26/ J.S.Bystroń, dz.cyt., s.67.
27/ Bałaban, t.I, s.64.
28/ Tamże, s.54.
29/ P.H.Pruszcz, Klejnoty
stołecznego miasta Krakowa albo kościoły i co w nich jest widzenia godnego i
znacznego, Kraków 1861 (pierwsze wydanie - 1647), s.145.
30/ Podaję za: Wł.Łuszczkiewicz, Kościół Bożego Ciała. Jego dzieje i zabytki, Kraków 1898,
Biblioteka Krakowska nr 5, s.38.
31/ W pięćsetną rocznicę..., s.97.
32/ Ks. Jacek Liberyusz 1599-1673, kanonik kościoła Bożego Ciała, wykładowca Akademii Krakowskiej; Piotr
Tylicki biskup od 1595 roku, diecezją krakowską zarządzał w latach
1607-1615. Ks.Stefan Ranothowicz, żyjący w XVII wieku historyk klasztoru i
kanoników regularnych, autor "Opisania inkursiey Szwedów do Polski" - o nim
szerzej A.Błachut, Kanonicy Regularni laterańscy w Polsce - czciciele Maryi, w:
księga Pamiątkowa Maryańska, Lwów 1905, s.471-498; Rękopis kroniki Ranothowicza
znajduje się w Bibliotece Jagiellońskiej, sygn.3742.
33/ Między innymi nieopublikowanymi materiałami cenne informacje może zawierać manuskrypt
ks.Stefana Studentowicza, Historia kanoników Regularnych w Polsce 1750-1857
znajdujący się w kościelnym archiwum.
34/ Kościół w Polsce, Studia
nad historią kościoła katolickiego w Polsce, pod red. J.Kłoczowskiego, t.2,
Kraków 1969, s.528.
35/ W pięćsetną rocznicę..., dz.cyt., s.97.
36/ S.Ranothowicz, rkps BJ,
sygn. 3742, s.156, notatka pochodzi z 1686 roku.
37/ Cytuję za: L.Gumplowicz, dz.cyt., s.49.
38/ J.Krukowski, Żydzi a krakowska młodzież szkolna w XVII wieku, w: Żydzi w Małopolsce, Studia z
dziejów osadnictwa i życia społecznego, red. F.Kiryk, Przemyśl 1991, s.79-83.
39/ Tamże, s.82-83.
40/ Bałaban, t.I, s.364.
41/ Bałaban, t.I, s.102, także
B.Krasnowolski, dz.cyt., s.57.
42/ Por. J.Bieniarzówna J.M.Małecki, dz.cyt., s.188.
43/ S.Miczyński, dz.cyt., s.11.
44/ Z.Pietrzyk, Judaizanci w
Polsce w 2 połowie XVI wieku, w: Żydzi w dawnej Rzeczypospolitej, Wrocław 1991.
45/ Tamże, s.145.
46/ M.Horn, Żydowskie cechy
rzemieślnicze w Polsce, w: Żydzi w dawnej Rzeczypospolitej, s.206.
47/ S.Ranothowicz, rkps BJ,
sygn.3742, s.141. Autor wspomina następnie o dążeniu Żydów do zburzenia kościoła
św.Wawrzyńca ale "nasi prosząc [Szwedów - przyp ZP] pokazali to, że ten
kościół nie przeszkadzał nic do obrony...", tamże.
48/ S.Ranothowicz, rkps BJ,
sygn.3742, s.138n.
49/ Tamże, s.63.
50/ Wszystkie tumulty wymienia:
Duda, s.12-13.
51/ Bałaban, t.II, s.26.
52/ S.Ranothowicz, rkps BJ,
sygn 3742, s.142, notka z roku
1670, informuje następnie, że
syn Rubina, jak nazywa go autor, "także z Żyda ochrzczony" został rajcą.
53/ Ch.Turniansky, Pieśni
"historyczne" w języku jidisz, w: Żydzi w dawnej Rzeczypospolitej, s.301.
54/ J.Bieniarzówna, Handel
żydowski w stuleciu upadku Krakowa, w: Żydzi w dawnej Rzeczypospolitej, s.226.
55/ S.Świszczowski, dz.cyt., s.
199. W żydowskiej części Kazimierza znajdowało się zawsze znacznie więcej
budowli drewnianych niż w części chrześcijańskiej, co sprzyjało łatwemu
rozprzestrzenianiu się pożarów.
56/ Cytuję za J.Bieniarzówna,
J.M.Małecki, dz.cyt., s.186.
57/ S.Świszczyński, dz.cyt.,
s.200n; K.Pieradzka, Kraków w relacjach cudzoziemców, Kraków 1937, w: Rocznik
Krakowski t.XXVIII, s.219.
58/ Duda, s.14.
59/ M.Bałaban, Historia i
literatura żydowska, ze szczególnym
uwzględnieniem historii Żydów w
Polsce, t. III, Lwów 1925, s.331.
60/ Bałaban, t.II, s.249.
61/ Bałaban, s.301.
62/ B.Krasnowolski, dz.cyt., s.61.63/
M.Bałaban, op.cit., t.II, s.45.
64/ D.Toillet, Życie prywatne Żydów epoki Wazów, w: Dzieje Żydów w dawnej Rzeczypospolitej, s.282.
65/ J.S.Bystroń, dz.cyt, s.195.
66/ Szerzej opisuje ów spór
J.Bieniarzówna, Problemy społeczne i gospodarcze Krakowa w dobie saskiej, w:
Kraków w czasach saskich. Materiały z konferencji naukowej z okazji dni Krakowa
1982, Kraków 1984, s.38n.
67/ Duda, s.15.
68/ Protokół z posiedzenia kongregacji zamieszcza: St.Kutrzeba, J.Ptaśnik, Dzieje handlu i kupiectwa w
Krakowie, Kraków 1911, s.164. Biblioteka Krakowska t.XIV.
69/ Bałaban, t.II, s.391.
70/ J.M.Małecki w: J.Bieniarzówna, J.M.Małecki, dz.cyt., s.563.
71/ Tekst protokołu zamieszczają: St.Kutrzeba, J.Ptaśnik, Dzieje handlu i kupiectwa krakowskiego, RK
t.XIV, Kraków 1911, s.166. H.Świechowska w swej pracy o przedmieściu Wesoła
wspomina rekwizycję żydowskiej wódki w domu szambelana królewskiego
Bukowskiego, w: H.Świechowska, Przedmieście Wesoła, Biblioteka Krakowska, t.94,
Kraków 1938, s.156.
72/ L.Gumplowicz, dz.cyt., s.105.
73/ Bałaban, t.II, s.200.
74/ A.Eisenbach, Sejm
Czteroletni a Żydzi, w: Żydzi w dziejach dawnej Rzeczypospolitej, s.180-191.
75/ Duda, s.74.
76/ T.Gąsowski, Żydzi krakowscy
w latach 1796-1939, w: "Krzysztofory" Zeszyty Naukowe Muzeum Historycznego
Miasta Krakowa, nr 15, 1988, s.20.
77/ Tamże, s.21.
78/ Tamże, s.23.
79/ Tamże, s.21-22.
80/ B.Krasnowolski, dz.cyt., s.54.
81/ J.S.Bystroń, dz.cyt.;
Bystroń twierdzi też, że pomimo istnienia pogromów właściwie w polemice
antyżydowskiej było mało "makabry" (ma na myśli głównie rytualny mord), a
przeważała raczej "żartobliwość". Jednym z ulubionych wątków
literatury sowizdrzalskiej był np. Żyd idący na wojnę.
82/ Jego poglądy referuje J.Delumeau, dz.cyt., s.261n.
83/ Życie intelektualne i religijne kazimierskich Żydów, które obrazuje m.in. Słownik biograficzny
uczonych Żydów Polskich XVI, XVII i XVIII wieku (wymienia on wiele wybitnych
postaci pochodzących bądź przejściowo tworzących na Kazimierzu), miało bardzo
ograniczoną recepcję wśród elit chrześcijańskiego Krakowa.
84/ J.Goldberg, Żydowski Sejm Czterech Ziem w społecznym i politycznym ustroju dawnej Rzeczypospolitej, w:
Żydzi w dawnej Rzeczypospolitej, s.56.
85/ Dobrym przykładem takiego
szkicu jest: S.Grzybowski, art.cyt.
|